Bardzo ciekawy raport ostatnio znalazłem. GUS opracował swoje dane na temat wykorzystania ICT mając celu:
prezentację wyników badań statystyki publicznej z lat 2006 – 2010 dotyczących wybranych aspektów funkcjonowania społeczeństwa informacyjnego.
A danych Główny Urząd Statystyczny ma co niemiara.
Najciekawsze dla mnie dane dotyczą rozwoju polskiego e-commerce. Zobaczcie poniżej, przygotowałem trzy wykresy, w których pokazane są zmiany zainteresowania zakupem produktów określonego typu przez Polaków. Co ważne – grupą odniesienia jest populacja zarówno internautów, jak i nieinternautów, ludzi w wieku od 16 do 74 lat.
Oczywiście są to dane procentowe na temat zakupu produktów przez Internet.
Na każdym wykresie znajduje się wspólny element, swego rodzaju punkt odniesienia, kategoria „ubrania i sprzęt sportowy”, która cieszy się największą popularnością zakupową.
Ubrania i sprzęt sportowy „startowały” w 2006 roku z poziomu 4,1 proc., aby w 2010 roku osiągnąć pułap 14 proc. To oznacza, że grupa osób, która zakupiła w danym roku ubranie lub sprzęt sportowy przez internet potroiła się.
Podobnie dobrze radzą sobie sprzęty z kategorii „Pozostałe wyposażenie”, w którym autorzy raportu umieścili: meble, pojazdy, artykuły AGD, ogrodowe, hobbistyczne, narzędzia, zabawki, biżuteria, dzieła sztuki i bibeloty. Ich wzrost jest ponad także duży, o 9,2 punkty procentowe.
Grupa kupujących książki i czasopisma przez internet wzrosła z 5,5 proc. do 8,9 proc, a kupujących sprzęt elektroniczny z 4,8 proc. do 5,7 proc.
Powyższe dwa wykresy pokazują słabsze kategorie zakupowe. Szczególnie słabo w porównaniu do ubrań i sprzętu sportowego wypada kategoria oprogramowania, która wystartowała z podobnego poziomu co lider, natomiast w latach 2007-2008 traciła zainteresowanych zakupem przez internet, aby dopiero w ostatnich dwóch latach powrócić do formy i przewyższyć wynik osiągnięty w 2006 roku.
Źródło:
Główny Urząd Statystyczny (2010-12-01) „Społeczeństwo informacyjne w Polsce. Wyniki badań statystycznych z lat 2006-2010.” Do pobrania tutaj.
Mężczyzna wędruje sobie drogą. Nagle nad głową pojawia się balon z jednym pasażerem w koszu. Człowiek z balonu wychyla się i woła do wędrowca: „Bardzo Pana przepraszam, czy może mi Pan powiedzieć, gdzie jestem?”
Po krótkiej chwili zastanowienia, mężczyzna wędrujący po drodze odparł: „Jest Pan w balonie, 15 metrów nad ziemią, leci Pan z prędkością 5 km na godzinę w kierunku południowo-wschodnim.”
Mężczyzna w balonie odpowiedział: „Musi Pan być badaczem rynku.”
Idący dołem zdziwił się: „Tak, skąd Pan to wiedział?”
Lecacy balonem odpowiedział: „To proste. Pomimo tego, że wszystko co mi Pan powiedział jest absolutną prawdą, to i tak w zasadzie nie jest mi potrzebne i zupełnie nie poprawia mojej sytuacji.”
Na to badacz rynku odpowiedział: „A Pan musi być menedżerem ds. marketingu. Zgubił się Pan… nie wie Pan gdzie jest… nie wie Pan dokąd Pan leci. Poprosił mnie Pan o pomoc i otrzymał ją Pan ode mnie. I chociaż jest Pan wciąz zagubiony, to teraz to jest moja wina!”
Zachęcam do zapoznania się z krótką prezentacją na temat badań online. Wrzuciłem do niej najistotniejsze informacje z punktu widzenia profesjonalnego prowadzenia badań ankietowych przez internet. Zapraszam do dyskusji i komentarzy.
Zachęcam do zapoznania się ze świeżutkim raportem Media2 – „Badania w Internecie„, który właśnie został opublikowany. Wszystkich, którzy się zastosowaniem internetu w badaniach z pewnością zaciekawią teksty napisane przez specjalistów: Patryka Polkowskiego, Sławka Pliszki, Piotra Chojnowskiego, Andrzeja Garapicha, Anny Miotk, Marty Klimowicz, Tomasza Karwatki, Mariusza Karbowskiego oraz przez mnie.
Publikacja koncentruje się na praktycznych wskazówkach związanych z badaniami przez internet, przez co w odbiorze – myślę – będzie łatwo przyswajalna dla szerokiego grona zainteresowanych. Polecam gorąco!
Poniżej zamieszczam kolejną garść tzw. dobrych rad, tym razem koncentruję się na sposobie zadawania pytań w ankietach internetowych. Pierwsze akapity to jednak zasady uniwersalne, na podstawie doświadczeń w tradycyjnych badaniach.
Zadawaj proste pytania
Pracując nad kwestionariuszem upewnij się, aby każde pytanie było możliwie krótkie i proste, a także bezpośrednio dotykało kwestii, o które chcesz zapytać.
Na przykład, jeśli chcesz ocenić zadowolenie klienta z działania systemu transakcyjnego w sklepie internetowym, nie powinieneś raczej pytać w sposób bardzo ogólny:
âJak oceniasz swoje ostatnie zakupy w sklepie X?â
Najprawdopodobniej uzyskasz lakoniczną odpowiedź âOK, było dobrzeâ, która raczej nie zaspokoi Twoich potrzeb informacyjnych. Unikaj więc pojedynczego, ogólnego pytania, zamiast tego zastosuj zestaw krótkich, ale konkretnych pytań o poszczególne opcje, cechy, sposoby działania, itd.
Kolejna rada – pytaj o jedną sprawę w danym momencie, unikaj âpodwójnychâ pytań w stylu:
âCzy sposób zamówienia i sposób realizacji dostawy w sklepie X spełnia Twoje oczekiwania?.
Nazbierało mi się tzw. dobrych rad (OK, dla kogo dobrych, to dobrychâŚ) i sukcesywnie się będę z nimi dzielił. Dziś uwagi wstępne, związane z przygotowaniem internetowego badania.
Rozpoczynając tworzenie kwestionariusza powinno się pamiętać o tym, że wypełniać będzie go osoba, która zwróci uwagę na wszelkie niejasności, nieprecyzyjne kwestie, błędne działanie i gdy takich się pojawi zbyt dużo, po prostu nie przystąpi do badania lub zakończy je w środku. Trzeba się postarać.
Po pierwsze, spróbuj stworzyć kwestionariusz, który:
jest interesujący i angażujący dla respondenta
zawiera jasne i poprawnie sformułowane pytania, bez żargonu zrozumiałego dla nielicznych
Znowu będzie o Google. W odróżnieniu od poprzedniej notki, która dotyczyła narzędzia, które zdążyło okrzepnąć, tym razem zupełna świeżynka. Chodzi o Campaign Insights (C.I.), czyli o sposób mierzenia efektywności reklamy graficznej.
Google postanowił wyjść na przeciw zapotrzebowaniu na narzędzie do oceny efektywności graficznych banerów reklamowych, które używane są w kampaniach AdWords. Dotychczas trzeba było się opierać na takich miarach, jak liczba kliknięć, wielkość konwersji (czyli odsetek wejść na pożądaną przez nas część serwisu), porównywanie wyników do wyników branży i in. Teraz jest możliwe wykorzystanie narzędzia, które poda nam także inne informacje.
Jakie to informacje? Google twierdzi, że C.I. dostarczy danych, w jaki sposób kampania reklamowa podniosła świadomość marki (brand awareness), a także stopień zainteresowania produktem lub usługą. W tym celu używa innej metodologii, wychodzi poza tradycyjny pomiar kliknięć i konwersji w stronę sprawdzenia, jak kampania banerowa wpłynęła na wzrost częstości wyszukiwania produktu lub odwiedzania jego strony.
Ponad rok temu z okładem pisałem o różnych serwisach, które umożliwiają tworzenie ankiet internetowych. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się chwilę z pozoru małemu, ale niezwykle ciekawemu rozwiązaniu: Google Docs. Z założenia jest to przede wszystkim pakiet do tworzenia dokumentów, arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji, ale został wzbogacony także o prosty edytor ankiet. Zobaczmy, jak to działa!
Tworzymy nowy forularz (Form) i otwiera nam się okno edycji kwestionariusza.
Można wpisac nazwę i podtytuł, a następnie przejść do edycji pytań. I tutaj okazuje się, że nie mamy zbyt wielu opcji do wyboru. Są to standardowe rodzaje pytań, tj:
otwarte (do wyboru pole krótkie („Text„, np. do wpisywania dat lub liczb, oraz dłuższe „Paragraph text„- do rejestrowania większych wypowiedzi respondentów)
pytanie zamknięte (oddzielnie dla możliwości zaznaczenia jednej „Multiple choicet „lub wielu odpowiedzi „Checkbox„). Dołożyć mozna też pytanie otwarte (typu: „inne, jakie?”)
pytanie zamknięte z polem wyboru w formie rozwijanego menu („Choose from a list„)
pytanie ze skalą („Scale„, fajne narzedzie do dyferencjału)
pytanie z tabelką, „Grid” w której ocenia się zestaw stwierdzeń na tej samej skali odpowiedzi.
Już o tym pisał Sławek, pokazując prezentację Jadwigi Przewłockiej i Piotra Janczewskiego z Gemius. przedstawianą na Kongresie PTBRiO w 2007 roku. Dotyczy ona specyficznych efektów występujących w badaniach internetowych, a związanych z zadawaniem pytań i formatem odpowiedzi.
Kwestionariusz
Autorzy słusznie zauważają na samym początku, że najwazniejszym  elementem decydującym o sukcesie badania jest odpowiednie przygotowanie kwestionariusza. Z kilku powodów. Po pierwsze, gdy respondenci są mniej zaangażowani, łatwiej jest im po prostu zamknąć ankietę w momencie, gdy staje się ona nudna,  męcząca, czy niezrozumiała. Psychologiczny koszt takiego zachowania jest żaden, nie trzeba się tłumaczyć np. ankieterowi w badaniach face-to-face. Po wtóre, źle napisane pytania nie mogą być w razie czego wyjaśnione przez przeszkolonego ankietera, błąd powiela się na wszystkich uczestników badania. Chociaż, trzeba przyznać, że jest to także zaleta – ankieta jest standardowa i nie występuje wpływ ankietera na wynik badania.
Aby uzyskać rzetelne odpowiedzi należy respondenta zaangażować i zmotywować. Odpowiednio dbając o jakość pytania w warstwie językowej i wizualnej. Estetyczny i logiczny układ to klucz do sukcesu.